– Penny? Emmy? – Starałam się, żeby w moim głosie nie było słychać drżenia.
– Wszyscy są w porządku. Penny złamała rękę, ale nic jej nie jest. Uratowałaś Emmy, kiedy przejechałaś po tym zbuntowanym, a ona była w stanie wykończyć drugiego. Dotarliśmy na czas, jeden z moich ludzi zdążył cię uratować.
– Jeden z twoich ludzi? – zapytałam, zdezorientowana.
– Miałem tam kilku facetów na zwiadach. Byli z






