To nie był wróg, ale tak naprawdę dzikie wilki. Śledziły nas. Nie było wśród nich młodych szczeniąt. Były to dorosłe wilki, gotowe do walki.
— Dzikie wilki... śledziły nas — powiedział Cam z fascynacją. Rania słyszała to w sposobie, w jaki mówił.
Przez długą chwilę pozostali w swoich pozycjach, dopóki jeden z wilków nie podszedł i nie trącił nosem nogi Cama, jakby mówiąc mu, żeby ich użył i ruszył






