Madeline zamarła w miejscu, nie dowierzając własnym uszom. Poczuła jednak, jak uścisk Jeremy’ego na jej dłoni się wzmacnia.
– Linnie… – wyszeptał.
Nazwał ją Linnie.
Jakże znajome, a jednocześnie obce imię.
Oczy Madeline nagle zaczerwieniły się, wpatrywała się w śpiącą twarz Jeremy’ego, a obraz przed nią powoli się rozmazywał.
Wspominając przypadkowe spotkanie sprzed lat, serce Madeline wypełni






