Madeline szybko wzięła windę na górę. Wychodząc, zobaczyła znajomą postać na korytarzu.
"Shirley?" – zawołała Madeline niepewnie.
Kobieta, która oddalała się, zatrzymała się i odwróciła. "To ja, Pani Whitman" – uśmiechnęła się Shirley i wyjaśniła: "Zostawiłam coś w pokoju, więc wróciłam to zabrać."
Madeline pobiegła w stronę Shirley. W tamtej chwili kobieta była dla niej jak wybawienie.
"Trucizna






