Ta odpowiedź Madeline była jak balsam na ranę. Nagle Jeremy poczuł, że nawet jeśli cierpi, to było warto.
Wyciągnął naturalnie rękę, a jego chłodne opuszki palców dotknęły policzka Madeline.
Madeline zastygła na moment. Nie stawiała oporu. Zamiast tego szybciej owinęła gazą jego kostkę, zanim schowała apteczkę.
"Chodź ze mną."
Wstała, mówiąc to. W słabym świetle dokładnie odnalazła drzwi.
Jeremy z






