Vanessa
Chociaż w tej chwili nie znoszę Carmelli, najbardziej boję się, że przy Mii palnie coś, czego nie powinna. Na samą myśl o tym serce wali mi jak młotem.
Carmella oddaje torby z zakupami trzem stojącym za nią ochroniarzom, krzyżuje ramiona i pogardliwie mierzy mnie wzrokiem od stóp do głów, by na koniec zatrzymać spojrzenie na moim brzuchu.
– No, no, no, kogóż my tu, kurwa, mamy? – syczy.
Za






