Zofia odwróciła się w stronę wyjścia i ruszyła, pragnąc jak najszybciej uciec z tego piekła, które jeszcze kilka minut temu wydawało jej się rajem.
„Myślisz, że cię o coś pytałem? To nie było pytanie, lecz rozkaz.”
Słowa Bryana zamroziły ją w miejscu. Zacięła pięści, modląc się w duchu: „Proszę, proszę, nie mów nic, co jeszcze bardziej mnie złamie. Jestem już złamana.”
Usłyszała kroki za sobą,






