Zofia odwróciła się do mężczyzny, który właśnie wyrwał jej rękę z uścisku ochroniarza. Był to Alfa Wiktor.
Ochroniarz wydawał się zaskoczony. – Panie, ja nie nękam tej dziewczyny. Jej chłopak poinstruował nas, żebyśmy zawieźli ją do domu. Po prostu wykonujemy swoją pracę.
Wiktor spojrzał na Zofię, której oczy wypełniały łzy.
– Ja ją zawiozę do domu. Nie martw się o to.
– Zna pan ją? – zapytał






