Sophia wpatrywała się w Bryana przez kilka sekund, nic nie mówiąc, a potem wybuchnęła śmiechem.
– Nie wierzę! Ślub tak tobą wstrząsnął, że zaczynasz gadać o uczuciach i takie tam?
Złapała się za brzuch i oparła drugą ręką o drzwi, żeby się podeprzeć.
Bryan patrzył na jej twarz. Podobało mu się, jak się śmieje, nawet jeśli tylko z niego kpiła.
– Staraj się śmiać i uśmiechać przez cały czas.






