Sophia rozłączyła się i odwróciła w stronę szklanych drzwi. Nie czekając ani sekundy, wybiegła na balkon. Opuszczając pokój, poczuła łzy spływające po policzkach. Starła je jednak i pospiesznie zbiegła po schodach.
Kiedy wyszła z domu i zaczęła iść, usłyszała głos, który niemal ją zatrzymał, ale nie zwolniła.
– Nie idź do niego.
Bryan biegł za nią. Zignorowała go i zaczęła biec przed siebie.
–






