"Szpital psychiatryczny?" wyszeptała Zofia w szoku.
Jakby Wiktor w końcu stracił panowanie nad sobą, złapał Bryana za kołnierz i warknął na niego:
"Tylko dlatego, że jestem cichy, nie znaczy, że będziesz bez przerwy paplał i używał rąk. Wszystko odbije się na twoim tronie; zapamiętaj moje słowa."
Bryan uniósł brew, jakby nie obchodziło go, co mówi. Chwycił Wiktora za nadgarstki i odciągnął je o






