Sophia powoli wstała z jego kolan, patrząc mu w oczy.
– To znaczy, że od teraz jestem tylko twoją Luną.
Przeniósł na nią spojrzenie. – Tak.
– Już mnie nie kochasz?
– Nienawidzę cię, Sophia. Tak samo jak ty nienawidzisz mnie – odparł z szyderczym uśmiechem.
Miała zamiar porozmawiać z nim dziś wieczorem o wszystkim, ale wściekła się słysząc jego słowa.
– Myślisz, że to wszystko moja wina? Gdyb






