– To nie zemsta – powiedział w obronie. – To sprawiedliwość.
– Naprawdę? – rzuciła wyzwanie, a jej głos zadrżał. – Bo myślę, że tak bardzo skupiasz się na ich ukaraniu, że tracisz z oczu to, co ważne. Asher, przemęczasz się. I odpychasz mnie. Zapominasz o nas, o mnie, o dziecku.
Asher przeczesał włosy, a po jego twarzy przemknęła frustracja. – Robię to dla ciebie, Amelio. Dla naszej rodziny.
– Nie






