Tej nocy, w cichej samotności szpitalnego korytarza, Asher wrócił do sali Amelii. Usiadł na krześle obok jej łóżka, przyciskając dłoń do jej dłoni, jakby dotykając jej, mógł wyciągnąć ją z otchłani.
"Wiem, że tam jesteś, Amelio" - szepnął. "Codziennie tu jestem, walczę o ciebie. Obiecuję, bez względu na to, jak ciemno się zrobi, nie poddam się".
W pokoju na zewnątrz Lydia wolno przechadzała się, z






