– Rozumiem, że to był trudny czas, Asherze – powiedział Robert, jeden ze starszych członków zarządu, tonem ostrożnym, lecz stanowczym. – Ale potrzebujemy przywództwa. Potrzebujemy stabilności. Nie możemy sobie pozwolić na dalsze dryfowanie w ten sposób.
Te słowa zabolały bardziej, niż Asher chciał się do tego przyznać. Zawsze szczycił się tym, że jest pewną ręką u steru swojego imperium. Ale teraz






