Asher siedział przy dużym oknie na szpitalnym korytarzu, z łokciami opartymi na kolanach i dłońmi pocierającymi zmęczoną twarz. Fluorescencyjne światła nad głową cicho brzęczały, a cichy szum maszyn z pobliskich sal odbijał się echem. Nie spał porządnie od dni. Może tygodni.
Każda noc zlewała się z następną. Każdy dzień zaczynał się tak samo, od lekarzy przekazujących informacje, które zawsze wyda






