Chelsea była zbyt pijana, by trzeźwo myśleć, a co dopiero ogarnąć konsekwencje swoich czynów. Mimo to, na jego trzy, potulnie podeszła do mężczyzny. Głowę miała spuszczoną jak przestraszone dziecko po reprymendzie.
Na twarzy Tobeya pojawił się cień łagodności. – Chodź za mną.
Rzucił Kellanowi krótkie spojrzenie. – Na dzisiaj koniec. – Kellan odpowiedział uprzejmym uśmiechem. – Panie Lark, mam jutr






