Chelsea wciąż się szarpała. Kiedy już myślała, że zaraz się udusi, mężczyzna wreszcie ją puścił. Oczy miała zaczerwienione i spuchnięte od łez. To nie była gra. Ona naprawdę płakała, szlochając bez opamiętania.
Tobey zacisnął palce na jej brodzie, zmuszając, by na niego spojrzała. Drugą dłonią brutalnie starł łzy z jej policzków. „Chelsea, sama do mnie przyszłaś, błagałaś, żebym cię wziął. Jak moż






