Yvonne dotknęła dna. Dalszy upadek i wikłanie się w kolejne afery były nie do pomyślenia.
Szybko odwróciła wzrok i niemal uciekła. Nawet z oddali docierały do niej szydercze szepty i obelgi wykrzykiwane przez członków ekipy.
W windzie pękła tama. Łzy popłynęły ciurkiem. Kiedy dotarła do samochodu, była już kompletnie roztrzęsiona. Oparła czoło o kierownicę i szlochała bez opamiętania.
W końcu, wyp






