– O rety! – wykrzyknął Joseph. Odwrócił się gwałtownie i cofnął o krok, po czym poklepał Edwarda po dłoni. – No co ty, za takie rady to chyba mi się coś należy? Jakiś prezencik, no nie?
Edward, z lodowatym tonem w głosie, zadał pytanie, które brzmiało jak rozkaz: – Mów, jaki samochód chcesz. Marka, model, rocznik? Kiedy ma być twój?
Tak, Edward wspomniał o samochodach. Oczy Josepha rozbłysły niczy






