Alexander
Zanurkowała za mną, płynąc z całych sił. Cofałem się, trzymając pilota poza jej zasięgiem. Była szybka, ale ja miałem dłuższe ramiona i więcej siły w górnej części ciała.
Jej palce musnęły mój nadgarstek. Wywinąłem się, płynąc w stronę głębokiej wody. Podążała za mną nieustępliwie, a frustracja tylko podsycała jej determinację.
„Oddaj to”, zawołała, lekko zadyszana.
„Chodź i weź”.
Rzucił






