Alexander
„Ssij mi chuja” — powiedziałem w końcu.
„Co?”
„Ssij mi chuja, Liv”.
„Lepiej”. Opadła na kolana w płytkiej wodzie, z twarzą na wysokości mojego członka. „Znacznie lepiej”.
Jej język wysunął się gwałtownie, liżąc spód od nasady aż po sam czubek. Jęknąłem, a moje dłonie odnalazły jej mokre włosy.
„Nie ruszaj się” — ostrzegła. „To ja tu rządzę”.
Wzięła do ust tylko żołądź, lekko ssąc. Jej ję






