GENEVIEVE
Dwa dni później w domu znów było głośno.
Nie był to jednak ostry, rwany hałas kryzysu. Ani cichy mruk strachu, który mieszkał w tych ścianach od tygodni.
To był prawdziwy hałas.
Dzieci kłócące się o płatki śniadaniowe. Celine śmiejąca się zbyt głośno z czegoś, co według Geoffreya wcale nie było zabawne. Cichy szum telewizora, którego nikt tak naprawdę nie oglądał.
Powinno to wydawać






