ALISTAIR
Słońce było już wysoko, gdy wysiadłem z samochodu.
Popołudniowe światło zalewało górską drogę, jasne i bezlitosne, sprawiając, że każdy detal był zbyt ostry, by go zignorować. Kurz unosił się w powietrzu tam, gdzie opony wzbiły go z ziemi, a zapach rozgrzanego asfaltu mieszał się z lekką goryczą prochu strzelniczego.
Sebastian stał przy czarnym SUV-ie z założonymi rękami, wyprostowany






