Z perspektywy Cypriana
Następnego wieczoru Ryk i ja weszliśmy do salonu, a on tam był. Kaidan. Siedział na kanapie, z jednym ramieniem leniwie przewieszonym przez oparcie, ale widziałem napięcie w jego postawie, ten dystans w jego oczach.
– Hej – powiedziałem cicho, gdy weszliśmy do środka.
Kaidan podniósł głowę i przez sekundę myślałem, że nie odpowie. Ale wtedy, ku naszemu zaskoczeniu, odmrukną






