POV Cassidy
Koronacja przebiegła bez najmniejszych zakłóceń. Ani jednej usterki, ani szeptu o kłopotach. Wszystko było idealne. Muzyka, tłum, ceremonia.
Stałam tam w sukni, która ważyła więcej niż ja sama, z ciężką koroną na głowie, starając się, by kolana nie ugięły się pode mną z nerwów. Kiedy wszystko się skończyło, byłam Królową. Tak po prostu.
Nawet teraz, kilka dni później, to słowo wciąż br






