Punkt widzenia Kellana
Sala zebrań w Dolnym Sektorze była już zatłoczona, kiedy przybyłem. Najpierw uderzył mnie hałas. Ciche pomruki, gniewne szepty, ostry pisk krzeseł przesuwanych po podłodze.
Lisy z każdego zakątka miasta zebrały się tutaj; ich twarze były zacięte, a w oczach błyskała wściekłość i nieufność. Czułem ciężar ich spojrzeń w chwili, gdy tylko przekroczyłem próg.
Morgana szła cicho






