Evelina
Mama siedziała naprzeciwko mnie z namysłem na twarzy. — Wiesz, kiedy ja i twój ojciec zaczęliśmy się spotykać, czasem potrzebowaliśmy przestrzeni. To zdrowe.
Niemal się zakrztusiłam. — Mamo, my nie jesteśmy... to znaczy, ja i Alaric... to skomplikowane.
— Miłość zazwyczaj taka jest — odparła z wiedzącym uśmiechem.
Nie wyprowadzałam jej z błędu. Jaki byłby sens? Za kilka tygodni, gdy będzie






