Emmanuel odwiózł Rheę i jej rodzinę do domu. Gdy wysiadali z samochodu, Juan powiedział z poczuciem winy: – Emmanuelu, naprawdę mi przykro! Początkowo planowałem dziś zaprosić cię na posiłek, ale kto by pomyślał... Rany!
Twarz Rhei natychmiast znów oblała się rumieńcem. Spuściła wzrok.
– Doktorze Gomez, proszę się tym nie martwić. Doceniam pańską uprzejmość. – Emmanuel uśmiechnął się lekko. Dzisie






