Alessandra wreszcie okazała zaniepokojenie. W końcu był jej zięciem. Powinna była zatroszczyć się o to wcześniej.
– To nic takiego, zaledwie dwa złamania. – Wyraz twarzy Jaxtona był osobliwy; nie wydawał się dokładnie zły, ale wyglądało na to, że celowo przybrał określoną pozę. Uderzył, jak to mówią, w dziwny ton!
– Prychnęła. – To wszystko przez waszą córkę mój syn jest ranny! – Jennifer znów nie






