Daisy
HUCK POCAŁOWAŁ MNIE krótko i odprowadził z powrotem do baru, gdzie Teagan sączyła teraz margaritę, ale nie była sama. Dołączyły do niej Poppy, Charleston i Cambry, wszystkie ostro biorąc się za shoty.
— O mój Boże, co się stało? — zażądała wyjaśnień Teagan, gdy tylko podeszłam do grupy.
Zanim jednak zdążyłam odpowiedzieć, podszedł Hatch i przytulił Poppy. — Hej, córeczko.
— Hej, Si






