languageJęzyk

Rozdział 2: Bezpieczeństwo i ochrona

Autor: Sophia Reynolds23 maj 2026

Rozdział 2: Bezpieczeństwo i pewność

Elora

Mój ojciec uwielbiał terroryzować mnie psychicznie, a jego ulubionym zajęciem było powtarzanie mi, że muszę być ładniejsza, lepiej ubrana i umalowana. Wyzywał mnie od gorszych tak często, że można by pomyśleć, iż to moje drugie imię. Kiedy w dzisiejszych czasach ludzie mówią mi, że jestem piękna, wzdrygam się na ten komplement, ponieważ mała dziewczynka we mnie szepcze, że kłamią.

Życie w nędzy, odkąd skończyłam liceum, wydawało mi się karą, na którą zasłużyłam. Gówniane życie dla gównianej dziewczyny, zwłaszcza że opuściłam rodziców i odcięłam się od nich. Mój ojciec zawsze czuł się bogiem i w trudne noce przysięgałam sobie, że to on wprawił to wszystko w ruch, nawet nie będąc już w moim życiu. Zawsze czułam jego dłonie na swoim gardle niczym smycz; im mocniej szarpałam lub próbowałam uciec, tym bardziej się dusiłam. Jestem niemal pewna, że gdyby ojciec mnie znalazł, pobiłby mnie na miazgę za odejście z domu. Wiem, że próbował mnie szukać, choć dawno temu wyrzekł się mojego brata. Powiedział, że Ronan jest mężczyzną i powinien żyć własnym życiem, ale uważa, że posiada mnie na własność, tak samo jak posiada moją matkę. Moja matka jest oszałamiająco piękna i po prostu głupia. Ma obsesję na jego punkcie, a on ma obsesję na punkcie samego siebie.

Gdyby mój ojciec zobaczył ten budynek w tej dzielnicy i penthouse, w którym mam zamieszkać, wpadłby w szał. Zawsze był zazdrosny i po prostu obłąkany. Chce być bogaty i ważny, ale nie jest. Pracuje w odnoszącej sukcesy firmie inwestycyjnej, ale nie jest prezesem ani nikim takim. To stanowisko średniego szczebla, a on zawsze otaczał się imponującymi ludźmi, by w zamian inni zakładali, że jest kimś istotnym i nazywali nas wyższą klasą średnią. Podczas gdy w rzeczywistości nią nie byliśmy.

Nie będę kłamać, że trzyletnia przerwa między ucieczką z Bostonu a przeprowadzką do Chicago nie była dla mnie przerażająca. Udało mi się ukryć przed ojcem, ponieważ byłam kilka stanów dalej, w Nowym Jorku. Ronan jest jednak w Chicago od lat i nie słyszał ani słowa od rodziców, więc myślę, że to przemawiała przeze mnie moja własna paranoja. Podjęłam ekstremalne środki, by odciąć się od tych ludzi; musiałam zablokować połowę rodziny, która mogłaby informować ojca o rzeczach, które widzieli w moich mediach społecznościowych. Wszystko jest ustawione jako prywatne.

Musiałam odciąć się od mojej najlepszej przyjaciółki z Bostonu, ponieważ jej ojciec i mój ojciec również byli najlepszymi przyjaciółmi, więc jej ojciec wywierał na nią presję, by mówiła mojemu ojcu różne rzeczy o mnie. Nie jestem osobą łatwo dostępną; mam nowy numer telefonu i nigdzie nie podaję adresu zamieszkania. Owszem, mam swoje dokumenty szkolne, ale jest mnóstwo szkół projektowania mody, więc nie wiedzą, w której mogłabym być. Poza tym nie jestem nieletnia, a uczelnia i tak nie udzieliłaby moim rodzicom żadnych informacji. Miałam wiele marzeń i życzeń, że zostanę odnoszącą sukcesy projektantką, ale cichy głos z tyłu głowy mówi mi, że nie jestem dość dobra. Jednak inny, natrętny głos podpowiada mi, że jeśli będę wystarczająco dobra, moje nazwisko stanie się publiczne i moja rodzina znów będzie miała do mnie dostęp. Chicago to centrum mody, ale na ile starczy mi odwagi? Kiedyś miałam Ronana, mojego starszego brata, jako obrońcę. W wieku jedenastu lat musiałam nauczyć się być własną obrończynią. Przed kim jednak muszę być chroniona teraz i co będzie dalej?

Penthouse Kaelena był nieskazitelny; na pierwszym poziomie znajdował się salon o wysokości sześciu metrów z panoramą miasta za oknem. Był tam kominek gazowy z czarnego łupka, który wnosił do przestrzeni pewien rodzaj męskości, a także wytworna, oddzielna kuchnia i jadalnia. Drugi poziom najwyraźniej posiadał pokój multimedialny z barem, główną sypialnię z podwójną łazienką i garderobą oraz pokoje gościnne z przyległymi łazienkami. Nie udało mi się jednak wszystkiego dokładnie obejrzeć, ponieważ Darius był bardzo niespokojny i ciągle mówił.

– Pan Voss jest człowiekiem specyficznym, nie lubiłby, gdyby pani oglądała lub dotykała jego rzeczy – mruknął, a ja poczułam się, jakby ten cały Darius był dziś moją nianią.

Jedynym miejscem, którego w zasadzie wolno mi było dotknąć, była kanapa w salonie, na której oboje usiedliśmy i przez kilka godzin oglądaliśmy pokazy mody.

– To po to, by wprawić mnie w chicagowski nastrój – powiedziałam mu.

Kiedyś uwielbiałam Valerie Julian i modę, z której była znana. Pragnęłam jej życia, mimo że nie zawsze było luksusowe. Jako dziecko, będąc w mojej sytuacji, czułam, że zostałam stworzona do bycia w tym świecie. To była ucieczka od rzeczywistości, ale teraz jestem tutaj, będę mieszkać w Chicago – to nie było coś, czego się spodziewałam.

– Kto jest twoją ulubioną postacią? – zapytałam go; siedział na samym końcu bardzo długiej kanapy.

– Margaret – powiedział bez zastanowienia.

– Dlaczego? Bo jest uzależniona od seksu? – zapytałam, a on się zarumienił, co mnie rozbawiło.

– Jest po prostu silna i taka pewna siebie – odpowiedział.

Pewna siebie? Nie potrafię się z tym utożsamić.

– Taki właśnie jesteś? Pewny siebie? – zapytałam.

– Jestem dobry w swojej pracy, ale mam skłonność do nerwowości – wykonał gest dłonią.

Kiedy usłyszeliśmy dźwięk windy, oboje odwróciliśmy się w stronę holu, do którego się otwierała. Wyszedł z niej mój brat, którego nie widziałam od tak wielu lat. Wyglądał na dojrzalszego, jest niewątpliwie przystojnym facetem. Dziewczyny w szkole szalały za nim, wszystkie moje przyjaciółki się w nim kochały, a ja tego nienawidziłam. Mieliśmy włosy w tym samym kolorze – kasztanowy brąz – i błękitne oczy jak ocean. Miał głęboko osadzone oczy, co czyniło jego twarz bardziej męską w porównaniu z moją drobną buzią. Miał też kilka tatuaży i pewną postawę, której nie posiadał te wszystkie lata temu, przed wojskiem.

Nie był typem faceta od garniturów, a jednak wyszedł z windy w jednym z najpiękniejszych garniturów, jakie widziałam. Zerwałam się na nogi, zanim zdążyłam to przemyśleć, i rzuciłam się w jego stronę. Był znacznie wyższy ode mnie, ale i tak zdołałam objąć ramionami jego twardy tors.

– Cześć, tęskniłam za tobą – wykrzyknęłam radośnie, a on objął mnie i lekko potarł po plecach.

– Hej, młoda – użył mojego przydomka z dzieciństwa. Jestem drobną dziewczyną i zawsze nazywał mnie „młodą”. Odstawił mnie na długość ramion, żeby mi się przyjrzeć.

– Chryste, starzejesz się – pokręcił głową nad moim dojrzałym wyglądem.

Prychnęłam i również nazwałam go starym. Zaprowadził mnie z powrotem do salonu i powiedział Dariusowi, że może już iść. Brzmiał jak szef i było to dla mnie bardzo dziwne.

– Więc zostajemy tutaj na miesiąc, czy po prostu chciałeś, żebym tu była, dopóki nie znajdę pracy? – przechyliłam głowę, patrząc na niego.

Jeśli Kaelen Voss jest tak specyficzny, jak mówił Darius, wątpię, by chciał nas tu mieć jako współlokatorów przez miesiąc.

– Nie, to bezpieczny i strzeżony budynek. Wolałbym, żebyś tu została – odpowiedział.

– Bezpieczny? – zapytałam, a on milczał przez chwilę.

– Tak, Chicago to duże miasto i nie jest bezpieczne dla młodych dziewczyn. – Przewróciłam oczami.

– Mieszkałam zupełnie sama w Nowym Jorku, Ronanie. Nie zaczynaj traktować mnie jak małej dziewczynki tylko dlatego, że utknąłeś w czasie, gdy miałam jedenaście lat. – Pokręciłam głową.

To był czas, kiedy się mną opiekował i często wydaje się uwięziony w tamtych wspomnieniach. Nie spodobał mu się ten temat, więc go zmienił. Wsadził ręce do kieszeni, stanął pewnie i spojrzał na mnie z góry.

– Gdzie są twoje torby? Zaniosę je do twojego pokoju. – Rozejrzałam się, a on zmrużył oczy, widząc moją sfatygowaną walizkę na kółkach za kanapą w stronę kuchni.

– Gdzie są wszystkie moje rzeczy z furgonetki przeprowadzkowej? – Rozejrzałam się, jakbym nagle zauważyła brak swojego mienia.

– Nie miałem zamiaru zagracać domu Kaelena, wszystko dla ciebie posegregowałem. Za kilka tygodni będziemy mieli własne miejsce. – Wykonał gest, by chwycić moją torbę, ale nie ciągnął jej na kółkach, tylko podniósł i zaczął iść w stronę eleganckich, „pływających” schodów, a ja ruszyłam za nim.

– Wiesz, doceniam to, że wyprowadziłeś się ze swojego starego mieszkania – powiedziałam z tyłu.

Ledwie zerknął na mnie przez ramię, docierając do podestu na drugim piętrze. Pokój multimedialny znajdował się jakby za klatką schodową, a dalej korytarz prowadził do kilku drzwi. Te na samym końcu należały najwyraźniej do Kaelena, a ja zostałam zaprowadzona do pierwszych drzwi po lewej. Kiedy drzwi się otworzyły, nie mogłam od razu nic zobaczyć, bo jego potężne ciało zasłaniało widok.

– Jest w porządku, wyrosłem z tamtego miejsca i nie chciałem, żebyś już dłużej mieszkała sama. Twoje miejsce jest tutaj. – Zaskoczył mnie swoimi słowami, co rozgrzało moje serce.

Kiedy postawił torbę, ukradkiem na mnie zerknął, ale udawałam, że nie zauważam cichego napięcia, które rozbłysło, gdy wspomniał o zostawieniu mnie samej. Wciąż nosi w sobie poczucie winy za ucieczkę od naszych rodziców – za wybranie wolności i zostawienie mnie w samym środku ruin. Po jego odejściu sytuacja u mnie tylko się pogorszyła, ale nigdy go o to nie obwiniałam. Wojsko dało mu nowe życie, zmusiło go do szybkiego dorośnięcia.

Oboje dorośliśmy, ale w różnych światach i na przeciwstawnych wojnach.

Teraz, po raz pierwszy od ośmiu lat, zamieszkamy pod jednym dachem – i już czuję, jak przeszłość się zbliża, gotowa, by eksplodować w teraźniejszości.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki