Tessa
Posiadłość Rodericka była dokładnie tym, czego spodziewałam się po Alfie, który ceni tradycję ponad wszystko – okazała, dostojna i ociekająca rodową fortuną. Długi podjazd był obsadzony wiekowymi dębami, a sam dom był rozległą kamienną rezydencją, która wyglądała, jakby należała do okładki jakiegoś prestiżowego magazynu.
– Dobry wieczór – powiedział lokaj z lekkim ukłonem, witając nas w drzw






