Tessa
Roderick siedział sam w swoim gabinecie, kiedy go znaleźliśmy. Miał zgarbione ramiona, a jego twarz w słabym świetle była ściągnięta i blada. Podniósł wzrok, gdy weszliśmy, i nawet w półmroku widziałam, że jego oczy są zaczerwienione i opuchnięte.
– Odeszła – powiedział po prostu.
Mimo że widzieliśmy furgonetkę koronera, usłyszenie tych słów wciąż było jak cios w splot słoneczny.
– Rodericku






