Tessa
– Nie ruszaj się, proszę – wymamrotałam z ustami pełnymi szpilek, poprawiając rąbek złotej sukni. Była już prawie gotowa, ale te ostatnie poprawki miały kluczowe znaczenie.
Katarina stała cierpliwie na małym podeście w mojej pracowni, z lekko uniesionymi ramionami, by nie naruszyć ułożenia materiału. Metaliczna tkanina chwytała popołudniowe słońce wpadające przez okna, rzucając złote refleks






