Tessa
Po stosunkowo spokojnym i bardzo nudnym locie helikopter wylądował na posiadłości Rodericka nieco po południu. Słońce świeciło wysoko, ptaki śpiewały, a przez drzewa przemykał przyjemny powiew wiatru.
Dla każdego innego, włączając w to Maisie, był to po prostu kolejny uroczy dzień w rozległej, pięknej dziczy stanowiącej terytorium Rodericka. Dla każdego, z wyjątkiem Gideona, Rodericka i mnie






