Tessa
Uśmiech macochy szybko przeszedł w zimny śmiech. Odchyliła się na krześle, kręcąc głową, jakbym właśnie opowiedziała najzabawniejszy dowcip roku.
– Ach, Tesso. – Cmoknęła językiem. – Naprawdę myślisz, że jestem tak głupia? Że uwierzę, iż nagle chcesz do mnie dołączyć po tym wszystkim? – Nacisnęła przycisk na biurku. – Straże, zabierzcie je. Dziecko umieścić z innymi, a Tessę zaprowadzić do c






