W cukierni Natalie była wręcz oszołomiona szerokim wyborem wykwintnych wypieków w szklanej gablocie.
Ciastka miały urocze kształty zwierzątek, na których widok aż ślinka ciekła. Natalie zamierzała kupić je tylko dla swoich córek, jednak ostatecznie wzięła porcje dla całej piątki swoich dzieci. <i>Xavian, Clayton i Franklin mają takie szczęście!</i>
Promieniała ze szczęścia, patrząc, jak kelner pak






