Punkt widzenia Viktora
Kilka minut wcześniej.
Stałem tuż przed domem matki Eleny, wpatrując się w drzwi frontowe, jak gdyby czekając, aż coś wywabi Elenę na zewnątrz. Upierała się, by pójść do siebie tego popołudnia, a nawet potężny alfa nie miałby serca odmówić mojej małej dziedziczce.
Wiedziałem, że ta kobieta jest w żałobie, pogrążona w smutku po śmierci córki. Nie chciałem, żeby Elena tam szła






