Z perspektywy Viktora
Wpatrywałem się w mój telefon, który dzwonił po raz piąty w ciągu dwóch godzin i jak zwykle go zignorowałem. Dzwonił ten sam „wujek”, o którego istnieniu nie miałem pojęcia przez całe życie.
Jego telefony nie ustawały od dwóch tygodni, a on nieustannie groził mi, żebym wydał mu mojego ojca. Próbowałem coś o nim znaleźć, ale nic z tego nie wyszło. Był tylko nieistotnym dupkiem






