Dziecko zaskomlało głosikiem tak cichym, że niemal zginął on w ciężkim powietrzu.
– Tatusiu...
Oczy Carmen wyostrzyły się morderczym światłem. A więc ten człowiek bił córkę Riley na tyle często, by zasłużyć na jej strach. To załatwiało sprawę – jego śmierć będzie powolna.
Ruszyła w jego stronę z gotowym ostrzem, lecz zanim zdążyła uderzyć, z cieni wyłonił się tłum wieśniaków, blokując jej drogę.
–






