Punkt widzenia Vance'a
Świadomość co chwilę mnie opuszczała i powracała. Próbowałem kontrolować upływ czasu, ale działanie tojadu było zbyt silne. Walczyłem z nim, ale to nie wystarczało, by pozostać w pełni przytomnym.
Słyszałem krzyki wojowników na zewnątrz — moich ludzi.
Ich wołania przedzierały się przez ciemność, w którą zapadałem, wzywając mnie, bym ich chronił. Byłem ich Alfą. Moim obowiązk






