(Kaelen)
Siedząc przy biurku, ściskałem w dłoni dużą szklankę whisky – moją ostatnią deskę ratunku. Wszystko było mętne. Chciałem osunąć się w kojącą objęcia otchłani. Nie chciałem już o niczym myśleć.
Jestem prawie pewien, że wpadli Jaxon i Ikaros. Jaxon prawdopodobnie wypluwał z siebie jakieś moralizatorskie gówno; wciąż widziałem jego rozczarowaną i protekcjonalną twarz. Byłem jego Alfą, do jas






