„Jest za nami” – powiedział do mnie Drakon, kreśląc kółka na grzbiecie mojej dłoni. „Wygląda przyzwoicie; cóż, na tyle, na ile pozwoliła im sobie pomóc. Wiem, że nie chciałaś jej do niczego zmuszać”. Czytał w moich myślach.
„Dzięki”.
Przyglądałam się znajomemu już krajobrazowi. Miasto ustępowało przedmieściom i nielicznym budynkom. Gdy przedmieścia zostały za nami, domy zastąpiły drzewa. Zawsze po






