Cassian rzucił okiem w stronę Seraphiny, po czym spojrzał czule na Lydię i uśmiechnął się. – Jak wolisz.
Seraphina nigdy wcześniej nie widziała Cassiana tak delikatnego. Zawsze pamiętała go jako chłodnego, bezwzględnego, a nawet ocierającego się o bezwzględność.
Czuła się tak, jakby niewidzialna dłoń zaciskała się mocno na jej sercu, a każdy uścisk wywoływał w nim dławiący, pulsujący ból.
Lydia






