Seraphina wpadła prosto na pewnego człowieka, niemal prosto w jego ramiona. Na szczęście miał na sobie miękki, puszysty kardigan, więc nie zrobiła sobie krzywdy.
– Panno Vance? – Seraphina usłyszała mężczyznę wołającego ją niewyraźnie znajomym głosem.
Spojrzała w górę zdezorientowana i zobaczyła dżentelmena o ciepłych, błyszczących oczach, ubranego w biały kardigan nałożony na szarą bluzę z wyso






