Serce Seraphiny na moment zamarło. W jej głowie przemknęły lubieżne sceny z ubiegłej nocy.
– Byłam wyczerpana, więc też poszłam do domu. – Próbowała zachować spokój, podświadomie zaciskając dłoń na kołnierzu.
– Wiedziałam, że mi się przywidziało – powiedziała Lydia. – Przejeżdżałam wczoraj obok Golden Estate. Wydawało mi się, że widzę kogoś podobnego do ciebie, wsiadającego do czarnego samochodu






