Mówiąc to, Victor pstryknął palcami. Jeden z mężczyzn stojących za nim natychmiast wystąpił naprzód i położył przed Jonathanem stos dokumentów.
Jonathan rzucił na nie krótkie spojrzenie i zapytał chłodno: „A to ma niby co oznaczać?”
„To”, powiedział Victor z uśmiechem, „jest dowód mojej szczerości”.
Jonathan otworzył teczkę i przebiegł wzrokiem po zawartości. W środku znajdowały się akty własności






