Jonathan jako pierwszy przerwał ciszę. „Więc… naprawdę już ci przeszło?”
„Tak”. Mateo zaśmiał się cicho. Jeszcze przed chwilą, gdy widział Dicksona i Polinskiego idących ramię w ramię, poczuł, że coś w nim pęka. Może dlatego, że nie mógł znieść myśli o zniszczeniu tej harmonii. Wszyscy wyglądali na szczęśliwych. Dlaczego on miałby być tym, który to zburzy?
„Więc co z twoimi zaręczynami?” — zapytał






