Dickson naturalnie rozumiał myśli Polinskiego i poczuł na sercu błogie ciepło.
— Jeśli chodzi o ciebie, to nie ma znaczenia.
Polinski nic nie odpowiedział, tylko pocałował go w czubek głowy.
Dickson nie próbował go dalej przekonywać. Obaj, objęci, przespali całe popołudnie, aż obudził ich głód. Żadnemu nie chciało się gotować, więc zamówili jedzenie na wynos. Dickson odezwał się:
— Powinieneś jedn






